dzień 4 – szkło i łosie

with Brak komentarzy
nad mapą
w drodze
w jeziorze
szkło
łosie
łoś
namioty

plan 50 km

wykonanie 53 km

Znowu grzebiemy się rano. Budzenie Marty, zwijanie się, śniadanie, pakowanie zajmuje nam za dużo czasu. Po krótkiej naradzie wojennej nad mapą, ruszamy dopiero o 11:30.

Droga

jest piękna, samochodów malutko, pogoda wspaniała, trochę dmucha ("wmordewind" :-). Wszyscy przed wyjazdem smarujemy się emulsją do opalania z filtrem 50. Miejsca niedosmarowane są poparzone.

W Lessebo robimy sobie krótki postój na kąpiel. Na jeziorze są duże fale, a woda oczywiście nadal zimna. Dla dzieciaków jest to jednak doskonały przerywnik w trasie.

Celem I etapu wyprawy jest

Glasriket - Królestwo Szkła.

Najstarsza z hut szkła tego regionu, założona w 1742 roku, mieści się w Kosta. W hucie jest "trybuna" dla widzów, skąd ogląda się pracę artystów. Z zainteresowaniem obserwujemy powstawanie pięknych wyrobów ze szkła.

Dzieci są zafascynowane płynnym szkłem, dmuchaniem go, nadawaniem rozmaitych kształtów, barwieniem. Niesamowite jest to, że pierwsze etapy pracy i pierwsze formowania w żaden sposób nie sugerują nawet co z tego powstanie. Na początku wygląda to zawsze jak żarówka 🙂
Na zdjęciu widać jaki piękny dzbanek powstał. Jest jeszcze gorący.

Hutę w Kosta wybrałam również dlatego, że zaraz w pobliżu (w odległości 3 km od Kosta) znajduje się

farma łosi.

Spacer po dość sporym naturalnym terenie połączony jest z wypatrywaniem łosi w chaszczach.
Łosie pochodzą do ogrodzenia i dają się dotknąć dzieciom, co sprawia im ogromną frajdę.
 
Na wieczór (21:00, a słońce świeci) docieramy do bardzo sympatycznego

Orrefors - Camping

nad jeziorem. Na terenie jest knajpka, sklepik, mini-golf, boisko do siatkówki, miejsce na ognisko, oczywiście kuchnia, łazienki. Ciepło przyjmują nas gospodarze kempingu. Rozbijamy się na wystrzyżonym trawniku. Obok stoi namiot starszego pana - Holendra. Nasze pokrzykiwania i ruch do 23:00 (bo przecież jasno!) wzbudzają jego agresję. Podchodzi do nas, pyta czy mówimy po angielsku, czy po niemiecku, a po uzyskaniu odpowiedzi, że po angielsku - wywnętrza się na nas po .. niemiecku. Jest zapieniony, a jedyne słowo jakie rozumiem to "kinder". Acha! Znaczy facet chce odpocząć i nie ma przyjemności uczestniczyć w naszym jazgocie. Grzecznie przepraszam, oczywiście po angielsku, i obiecuję poprawę. Więcej nie ma już z nami kłopotów. Jak wyjeżdżamy następnego dnia rano to nawet nam macha na pożegnanie.

 

za wejście do huty dorośli płacą 30 koron (chyba)
park łosi - 50 koron od osoby
camping - 120 koron od namiotu,
prysznic - 3 korony za 5 min,

www.glasriket.se
www.moosepark.net/
www.orrefors-camping.se/eng.html