dzień 1 – pociąg i prom

with Brak komentarzy
przed domem
na dworcu
wjazd do portu

Startujemy.

Bagaże

zapakowane na rowery. Mamy ich z Martą jakieś dwa razy więcej niż Kasia.
Szkoda, że nie przeszłam u niej przeszkolenia.
Oczywiście przeleciałam pół internetu i znalazłam fajne stronki dotyczące przygotowań (polecam koloroweru.pl). Nawet próbowałam się zastosować do uwagi mojego syna - doświadczonego rowerzysty, który po upewnieniu się, że już się spakowałam poradził: "To teraz wywal połowę ciuchów". Niestety. Mój rower wygląda jak juczny osioł. Marty trochę lepiej. Stabilność obu rowerów legła w gruzach. Trzeba je trzymać obiema rękami, bo robią fikołki. Nóżki są tylko niepotrzebnym obciążeniem. Nie ma szansy postawić roweru inaczej niż opierając o solidny mur.
Jedynym pocieszeniem jest to, że jestem przygotowana na wszystko 🙂

Pierwszy dzień naszej podróży zaczyna się kiepsko.

Pociąg

TLK, na który bilety kupiłam półtora miesiąca wcześniej ma zmienioną godzinę odjazdu. Z 10:10 na 11:04. Dobrze, że nie odwrotnie. W składzie nie ma wagonu do przewozu rowerów, mimo że na bilecie mam to napisane. W efekcie nasza podróż do Gdyni upłynęła na pilnowaniu i przestawianiu rowerów stojących w przejściu do toalety.
"Rower nie musi być na twojej głowie" takie hasło reklamowe widnieje na obwolucie na bilety PKP.
O, ironio!

W Gdyni jesteśmy po 16:00. Prom Finnarrow Steny Line odpływa o 21:00, do odprawy musimy się stawić o 18:30. Czasu na przejazd do terminala sporo. Pogoda przyzwoita - nie pada. Droga do portu (ok. 5 km) jest oznakowana drogowskazami na Karlskronę.

W porcie odbieramy bez problemów zarezerwowane wcześniej bilety. Wjazd na prom po dłuższym oczekiwaniu. Z jakiejś przyczyny rowerzyści są wpuszczani na końcu. Chyba po to, żeby skruszeli przed wejściem na prom.
Rowery z niemal całym dobytkiem zostawiamy przywiązane do ściany liną na pokładzie samochodowym. Przecież to już Szwecja!

Prom

fajny. Mamy kabinę 4-osobową, bez okna za to z łazienką z prysznicem. Czyściutko, sympatycznie. Dają jeść - kolację dzisiaj i śniadanie jutro.

Jedyny problem to Kaśka, która reaguje smarkaniem i kichaniem już na sam mój albo Marty widok. Jest uczulona na koty, a my najwyraźniej nie odkaziłyśmy się porządnie.

Koszty na 4 osoby:
bilety na pociąg TLK - 188,60 zł
bilety na prom Stena Line z kabiną - 1160,00 zł

Rezerwację biletów na prom dobrze zrobić przez internet na www.stenaline.pl
Na tej stronie jest także dużo informacji o Karlskronie, o trasach rowerowych w okolicach Karlskrony. Polecam!