dzień 17 – Sztokholm i kuchenne rozmowy

with Brak komentarzy
na promie
hostel
Sztokholm
Sztokholm
Sztokholm
Sztokholm
Sztokholm

wykonanie 6 km

 
Sprawnie wstajemy o 5:00. W nocy już nie padało, więc namioty nie ociekają wodą. Pakowanie dobytku przebiega sprawnie i wyruszamy o 6:17. Do portu mamy 3 km i jesteśmy punkt 6:30. Wpuszczają nas, o dziwo, od razu.
 

Wypływamy do Nynashamn

o 7:05 i płyniemy równo 3 godziny. Na promie dosuszamy namioty.
 

Skończył się etap IV. Został nam tylko 

rzut oka na Sztokholm - etap V.

W Nyneshamn jemy całkiem dobry obiad, kupujemy Karty Sztokholmskie i wsiadamy do szybkiego pociągu podmiejskiego do Sztokholmu. Pociąg z przesiadką, ale bezproblemową, cichutki, komfortowy. Nikt nie chciał skasować nam Kart (?).
 
Na dworcu kolejowym w Sztokholmie poczułam się jak na centralnym w Warszawie – śmierdzący zakątek, obrzydliwa ciasna winda.
 
Szukamy zarezerwowanego wcześniej z Polski hostelu. Trochę oczywiście błądzimy, mimo, że mapę mam dokładną i lokalizację hostelu też dokładnie określoną. Po prostu drogę mamy zatarasowaną jakąś budową i musimy jechać dookoła.

Hostel

bardzo nam się podoba. Mieści się na 8 piętrze budynku chyba szpitalnego, w pomieszczeniach zaadaptowanych po szpitalu. Na parterze jest pokój na bagaż i komórka na rowery. W recepcji jest bardzo miła pani (może właścicielka), która udziela wszystkich potrzebnych informacji i dba o domową atmosferę. W hostelu mieszka niemal wyłącznie młodzież studencka. Jest czyściutko, sympatycznie, sale 10-osobowe na łóżkach piętrowych, duża kuchnia ze stołem biesiadnym, gdzie wszyscy przesiadują wieczorami.
Z okien rozległy widok na miasto A towarzystwo wielonarodowościowe: Hiszpan, Włoch, Francuzi, Chińczyk, Brytyjka, Peruwianka, Niemcy, Rosjanie i my. Wszyscy dogadują się po angielsku, w razie wątpliwości przechodząc na francuski lub hiszpański. Doskonała lekcja poglądowa dla dzieci. Wszyscy sympatyczni, zainteresowani, uczynni, uśmiechnięci. Super atmosfera!
 
Trafiliśmy na dzień owoców, kiedy gospodarz częstuje wszystkich świeżymi owocami. Miłe.
 
Zaraz po naszym przyjeździe ulewa, prawdziwa pompa z nieba. Całe szczęście, że nie musimy się chować w namiocie. Spędzamy ten czas w kuchni w miłym towarzystwie. Wychodzimy dopiero ok. 17:30. Tym razem na piechotę, rowery zostają w hostelu. 
Zaczynamy od krótkiego rejsu

Historical Tour stateczkiem turystycznym

między wyspami Sztokholmu. Trasa sympatyczna, ale niestety nie biegnie tą najpiękniejszą częścią miasta. Na słuchawkach mamy komentarz przewodnika w jednym z 8 języków. Początkowo znowu leje deszcz, potem jest już ładnie.
 
Dzisiejszy spacer zaplanowany jest w

Gamla Stan

– starym mieście. Przytłoczyło mnie – duże, potężne budynki, tłumy ludzi, co chwilę sklepiki z pamiątkami. Niestety kupowanie pamiątek odłożyliśmy na jutro.
 
Wracamy zmordowani do hostelu koło 22:00. Kręgosłup mnie nie lubi - woli rower niż chodzenie. Siedzę w kuchni do północy przysłuchując się kuchennym opowieściom.
 
prom Visby – Nyneshamn 646 sek / 2+2, Destination Gotland, bilety kupione w kwietniu przez internet.
24-godzinna Karta Sztokholmska 235 koron dorosły, 180 koron dziecko
hostel Crafoord Place Hostel
www.crafoordplace.se/index_en.html - zarezerwowany z wyprzedzeniem on-line, zaliczka 10% ceny, zapłaciłam gdzieś ok 350 sek / 2 osoby bez pościeli