dzień 9 – jeziora i poziomki

with Brak komentarzy

plan 54 km
wykonanie 61 km

Szybkie poranne wstawanie, zakupy w ICA na terenie kempingu, zwijamy się dość sprawnie i po przejechaniu ok 6 km spokojnie czekamy godzinę na

prom do Oskarsham,

który odpływa o 11:00.
Na promie mamy wolne 2 godziny na opalanie i patrzenie w morze. Jakiś to jest dziwny stan, kiedy nie trzeba się właściwie ruszać.

Zakończyliśmy II etap wyprawy.

Oto plan trzeciego, którego celem jest Vimmerby.
Po obiedzie próbujemy wydostać się z Oskarshamn.
Udaje się w końcu. Jedziemy drogą leśną, żwirową. Marcyśka ma drobną wywrotkę, ale kolano tylko lekko zadrapane. Przyklejam ogromny plaster psychologiczny i już jest ok.
Krajobrazy znowu się zmieniają. Dużo lasów, łąk zielonych, pól, pastwisk., czasem mokradła i jeziora. Bezskutecznie szukamy łosia.
Na asfaltówce jedzie się lepiej, ale jest strasznie gorąco, a ciężko odpocząć, bo owady się zlatują. Muchy i komary są uciążliwe szczególnie

przy zbieraniu poziomek.

Trzeba to robić szybko i sprawnie, wymachując jednocześnie rękami. Trudne... To jest jak ze zbieraniem grzybów z samochodu. Jakoś się udaje, ale tempo jazdy nie jest zbyt duże.
Docieramy w końcu do kąpieliska przed Kristdala. Oczywiście pełne wyposażenie z trampoliną do skoków do wody włącznie. Pływamy wszyscy. Przy takim upale początkowo woda wydaje się zimna, ale pływa się super i tylko chudziaki dzwonią zębami. Ochronna warstwa tłuszczowa czasem się przydaje 🙂

Kąpiel

znakomicie poprawia nam humory. Dalsza droga też jest łatwiejsza, bo prowadzi rozległą doliną, płaską jak stół. Widzimy stado dzikich gęsi pasące się na łące, potem trzy żurawie. Łosia nie ma...
 
Koło 21:00 dojeżdżamy do Vena i szukamy miejsca na nocleg. Udaje się nam znaleźć hostel i znów żywego ducha w nim nie ma. Tak jak poprzednio w końcu gość - znowu Niemiec, udziela nam pomocy.
Dzwoni do gospodarza, a ten pozwala nam rozbić się na trawniku za darmo, bo jutro będzie dopiero o 14:00, a my rano jedziemy. Ma pecha... Chcemy płacić, a nie biorą. Miejsce jest ładne, ale nie mamy dostępu do łazienki ani kuchni. Niemiec jest bardzo uprzejmy i pozwala nam korzystać ze swoich, ale już nie jesteśmy tacy bezczelni, żeby komuś wpakować się pod prysznic. Dobrze, że wodę mamy.
 
prom Byxelkrok - Oskarshamn 150 koron dorosły, 100 dziecko, bilety kupuje się na promie
hostel w Venie www.venavardshus.com - trudno jest go polecać, bo widziałyśmy go tylko z zewnątrz.