Kiedyś umrę

with 1 komentarz
piątek, 2 grudnia 2016 r.

Przyszło mi ostatnio pomyśleć o śmierci. A właściwie były to myśli o życiu w kontekście śmierci, która w bliższej czy dalszej perspektywie mnie również dopadnie. I te myśli miałam różnego rodzaju.

Pierwsza, może zaskakująca,

posprzątać

Po co gromadzić tyle rzeczy? Po co narażać kogoś, kto będzie musiał to przeglądać, na grzebanie w moich śmieciach? Na sortowanie nic niewartych dupereli, nazbieranych latami niepotrzebnych gratów, papierów, gadżetów, ciuchów, garnków, naczyń, serwetek, długopisów, czasopism, pudełek, wstążek, rękawiczek, butów, gwoździków, kubeczków.....

Po co trzymać w domu tyle drobiazgów, nad którymi nie będę w stanie już za parę lat zapanować, odkurzyć, uporządkować, posortować, przejrzeć?

Druga myśl to

żyć z sensem

Intensywnie, radośnie, nie martwić się byle czym, bawić się, podróżować, śmiać się, tańczyć, czytać, uczyć się, rozwijać się, pływać, pomagać, rozmawiać, ruszać się, spotykać się, uczestniczyć, poznawać, pracować z pożytkiem. Nie marnować czasu, nie leżeć gapiąc się w ścianę (no może czasem, dla uwolnienia się od biegnących myśli), nie gnuśnieć, nie zaniedbywać siebie i swojego otoczenia, nie stresować się tym, co ode mnie nie zależy. Ale angażować się w sprawy ważne, być odważnym, szczerym i uczciwym (ale pojechałam...).

dbać o zdrowie

żeby być sprawną jak najdłużej, żeby nie być ciężarem. A jak już będę potrzebowała stałej opieki, to poproszę o zakwaterowanie mnie w domu spokojnej starości w lesie. To muszę sobie załatwić wcześniej.

Dalej

zrobić porządek z dokumentami

Jakieś ubezpieczenie, dokumenty mieszkania, konta, pieniądze, dom babci. Zastanowić się nad testamentem, porozmawiać z dziećmi o spadku, podziale majątku (jakiego majątku??). Uporządkować zdjęcia, albumy,

Przemknęło mi, że trzeba

zdecydować o pogrzebie

Kategorycznie chcę być skremowana. Robaki to nie moja bajka. Chciałabym być pochowana na małym wiejskim cmentarzu. Może ewentualnie być np. w Warce. Na Wólkę Węglową jest równie daleko, a strasznie. Pogrzeb kościelny czy cywilny - to zostawiam do decyzji dzieci - tak jak będą mieli potrzebę. Nie życzę sobie oglądania moich zwłok przez rodzinę czy kogokolwiek. Mnie już tam nie będzie, a trauma zostanie. Ubierać odświętnie też nie ma po co do kremacji. Trzeba załatwić wcześniej grób, czy szafkę, czy jak to się tam zwie. Im mniej załatwiania w stresie tym lepiej. Kwiaty - wedle potrzeby tych, którym będzie smutno. 

porozmawiać z rodzicami

Jakoś tak nie czuję, żeby to było nie na miejscu. Jeśli ja mam myśli o porządkowaniu spraw, to oni z pewnością też. A więc porozmawiać o testamencie, o pogrzebie (oj, już nie tak łatwo przyszło mi to napisać...). A więc o starości. O przystosowaniu mieszkania, o opiece na starość.

 

Myślisz czasem o śmierci? Tak po prostu?

 

Ewa

PS.

Zmarł mój ex. Lat 56.