mój las

with Brak komentarzy
sobota, 30 września 2017 r.

Spędziliśmy na działce w lesie wiele jesiennych weekendów, czasem przedłużonych o poniedziałek i wtorek. Takie są uroki pracy na 3/5 etatu 🙂

Tegoroczny

sezon grzybowy

był rewelacyjny. Jeszcze nigdy w "moim" lesie nie zebrałam tylu grzybów. Codziennie przynosiłam dwa pełne kosze do domu. Chyba pierwszy raz w życiu znalazłam tyle prawdziwków. Pięknych, dorodnych, zdrowiusieńkich. Nawet ta późniejsza robota przy czyszczeniu, suszeniu i przerabianiu grzybów nie była zbyt uciążliwa, bo były bez robaków.

Uwielbiam zbierać grzyby. Często jeździłam na rowerze w głąb lasu i zaszywałam się w krzakach, zbierając podgrzybki do koszyka, a na twarz pajęczyny i kleszcze. Jak to w lesie. 

kocham las

Kocham ten las, bo jest jasny, prześwietlony słońcem, z niskim poszyciem i prostymi, wysokimi sosnami. Czasem znajdzie się grupa brzóz, czasem pojedynczy dąb. Oczywiście nie jest to las stary, pewnie powojenny, bo pełno w nim okopów, dołów na działa, lejów po bombach. Kiedyś nawet mój syn znalazł tu niewypał. Omal na nim nie usiadł, żeby mu brat nie zabrał znaleziska :).

Mimo, że bardzo mi się ten las podoba to nijak ma się on do naszego skarbu narodowego -  

Puszczy Białowieskiej

Pamiętam to wrażenie, ten zachwyt nad potęgą rosnących tam drzew, nad majestatem ogromnych, prościutkich dębów, nad dziką przyrodą. Udało nam się nawet zobaczyć żubra! Nie w rezerwacie a autentycznie w samej puszczy. I dziki z małymi.

Szkoda Puszczy...

W moim lesie

też są zwierzęta. Widać rozkopaną ściółkę przez dziki, czasem można trafić na sarny. Pamiętam jak dawno temu udało mi się na kilka minut uciszyć chłopców i przebiegło nam przez drogę stado saren. Ależ byli zachwyceni.

Teraz chodziłam po lesie z wnukiem. Też mu się podobało. Zbieraliśmy grzyby, pokazywałam mu drzewa, ptaki, ślady zwierząt, owady. Chyba polubił mój las.