tańczę

with Brak komentarzy
niedziela, 20 marca 2016 r.

Siedzenie to najgorsze, co można zrobić kręgosłupowi. Mając tego świadomość, ale także z takiej naturalnej potrzeby mojego organizmu, zawsze starałam się ruszać. Rower, kajaki, pływanie, siatkówka, badminton – to moje ulubione sporty.

Niemal 10 miesięcy w roku do pracy jeździłam na rowerze, raz w tygodniu graliśmy z ludźmi z firmy w siatkówkę, wakacje zawsze spędzałam na rowerze, w kajaku czy chociażby grabiąc działkę. Ale moją miłością zawsze był

taniec

we wczesnej młodości ćwiczony regularnie i intensywnie, acz całkowicie amatorsko, później niestety tylko na sporadycznych dyskotekach i imprezach integracyjnych. No i wreszcie, po pięćdziesiątce zdecydowałam się na powrót do ruchu przy muzyce. Jakieś półtora roku temu zaczęłam chodzić do Akademii Tańca. Odwagi starczyło mi na tańce latynoskie dla pań 45+. I to była doskonała decyzja, bo wyzbyłam się wszelkich oporów i skrępowania moją niedoskonałą sylwetką, brakiem koordynacji (ręce!) i słabą kondycją. Zajęcia miałam 2 – 3 razy w tygodniu w odległości 100 m od mojej pracy.

Niestety zwolnienie z pracy  zmienia również tę sferę życia. Perspektywa braku pieniędzy i przymus oszczędzania powoduje, że redukuje się najpierw przyjemności.

bezrobocie szkodzi zdrowiu

Rower stoi bezczynnie, bo do pracy nie trzeba jechać. Wyjazd na narty odpada, letnia wyprawa rowerowa i spływ kajakowy pod dużym znakiem zapytania. A przesiadywanie po kilkanaście godzin przy komputerze rozwala kręgosłup.

Wytrzymałam tak trzy miesiące i stwierdziłam, że bezrobocie bezrobociem, ale odrobina przyjemności, a przede wszystkim ruchu mi się należy, bo skończy się to katastrofą.

Wróciłam do Akademii. Karnet Full Pass pozwala mi na chodzenie na wszystkie zajęcia solo. Tańczę 4 razy w tygodniu, już brałam udział w pokazach, szykuję się do kolejnych. Jestem szczęśliwsza, a mój kręgosłup już nie upomina się o swoje.

A Ty, jaki masz sposób na utrzymanie kondycji i zdrowia?

 

Ewa